poniedziałek, 7 maja 2018

Monster(a) z przypadku


Dzień dobry! jak Wam minął ten majówkowy tydzień? U mnie zdecydowanie za szybko :P Tak fajnie się zrelaksowałam - dawno nie wypoczęłam tak bardzo! Miłe spotkania, rowerki, czas spędzony z rodziną...aż przykro było dziś wstawać :P



Mimo, że lubię swoją pracę, po takich przerwach strasznie ciężko mi się do niej wraca - poczułam już błogość wakacji...wiecie, ten stan "nigdzie się nie spieszę, nic nie muszę" :)  Ale nic to, jeszcze tylko 7 tygodni ♥.♥


W przypływie dobrego nastroju, postanowiłam zrobić nowe mani...popełniłam je wczoraj po południu, korzystając z faktu iż moi panowie zajęci byli oglądaniem meczu polskiej ekstraklasy (normalnie kibol mi rośnie...).


Wymyśliłam sobie kolorowane stemple, monsterę i zieleń połączoną z nudziakiem...Jak pomyślałam, tak też zrobiłam :P Nudziak wybrałam nieco zbyt ciemny...w głowie miałam taki mocno rozbielony beż, no cóż :P


Z mocno rozbielonego wyszedł dosyć mocno ciemny, co dodało moim pazurkom "ciężaru". Ten mój nietrafiony beż to BELL hypoallergenic nr 11. Żeby nie było - generalnie ta emalia bardzo mi się podoba, ale nie w tym konkretnym zdobieniu :P


Zieleń jest za to idealna ♥ Dokładnie taka, jakiej potrzebowałam :) Jest to lakier z tej samej serii co, wyżej wspomniany nudziak. BELL hypoallergenic nr 18. Kolor świetnie napigmentowany, o fajnej konsystencji i całkiem trwały :)


Użyłam go również do pokolorowania stemplowanych wzorów i uważam, że świetnie się w tym sprawdził. Wysmarowałam nim też kropki, których pierwotnie miało wcale nie być...ale są, bom pierdoła co zawsze w coś łapy wsadzi :P


Tym razem malując wzory na stemplach (użyłam aż czterech) ładnie je sobie poustawiałam w rządku, po czym jeden przewróciłam i paznokciem zebrałam część wzoru (przyjrzyjcie się monsterze na środkowym palcu...).


Taki trochę koślawy...tycnęłam też gdzieś obok też (a tylko jedna warstwa koloru!), ale stwierdziłam, że nie mam cierpliwości na zmywanie, dlatego postanowiłam jednak dorobić monstery i machnąć kilka grochów...Efekt, jak widać.


Może i trochę za dużo się dzieje, ale to był mój jedyny pomysł na zamaskowanie pacniętego pazurka :) Nakropkowałam różnymi kolorami wszystkie paznokcie i może nie wygląda to jakoś fatalnie...taką mam cichą nadzieję :)


I oczywiście zapomniałabym w ogóle wspomnieć o płytce, z której wzięłam wzór. Po raz pierwszy (o ile mnie pamięć nie myli) użyłam płytki B. LOVES PLATES B.11 summer paradise, na której znalazłam pojedynczy wzór monstery.


Dzisiaj nie mam ani zdjęcia użytych produktów, ani fotek "co i jak"...wszystko przez to, że przed samym robieniem zdjęć rozwaliłam swoją lampkę ledową. Tak się zdenerwowałam, że wszystko sprzątnęłam i zrezygnowana stwierdziłam, że rzucam bloga...


Na szczęście mój mąż przyszedł mi z pomocą i powiedział, że "naprawi na złość dla mnie" żebym dalej prowadziła ten mój internetowy kącik...Także jeszcze tu trochę zostanę póki co :P Dzięki Mężu :*


A tak w ogóle, to znowu mnie zaczyna męczyć moja alergia skórna - właśnie przez nią moje skórki wyglądają cokolwiek byle jak :( niestety, nie dam rady nad tym zapanować...i tak jest nieźle w porównaniu do ubiegłego roku :P

KILKA DODATKOWYCH FOTEK:




Wielkie dzięki za uwagę ♥
- Eliza.

10 komentarzy:

  1. Oj tam nic nie widać, że coś jest nie tak z monsterą. A kropki dodają uroku :) Czasem tak się zdarza, że musimy się ratować różnymi kombinacjami, żeby tylko nie zmywać pazurków od nowa . Samo życie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ty po prostu wyrozumiała jesteś ;) a co do zmywania pazurków... Nie znoszę!

      Usuń
  2. Zlikwiduj ten nawias z tytułu :D
    Pazury wyszły bosko! Kropki są slodziachne a liście w roślinkach nigdy nie są identyczne! :p
    Męża masz THE BEST i powiedz Mu ode mnie żem Mu wdzięczna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie są identyczne ;) mężu się cieszy, ja też! Dzięki :*

      Usuń
  3. Jakbyś nic nie napisała, to bym się nawet nie zorientowała, że coś jest nie tak z tym listkiem. W sumie nawet jak już wiem, to ciężko mi się dopatrzyć ;P Wyszło na prawdę ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana :* ale dzięki temu przypadkowi odkryłam perfekcyjną metodę na reverse stamping, co do której miałam opory :) nie ma tego złego :P

      Usuń
  4. Świetnie wyszło, czasem takie przypadkowe pomysły są najlepsze. :P

    OdpowiedzUsuń