Opinie o produktach

Moje opinie o produktach to kolejna zakładka na tym blogu. Doszłam do wniosku, że skoro i tak używam, próbuję i testuję na sobie najróżniejsze produkty (do paznokci, skórek i dłoni ogólnie), to dlaczego by nie podzielić się tym, co myślę na ich temat.... Znajdziecie tu opinie o lakierach, preparatach do skórek, utwardzaczach, kremach i wszystkim co uznam za warte używania albo niewarte uwagi w ogóle.

* uzupełniać będę stopniowo, bo mam bardzo dużo do opowiedzenia, a dopiero niedawno wystartowałam z blogiem w związku z czym potrzebuję trochę czasu :)

Spis treści: 
  • OLIWKA DO SKÓREK VICTORIA VYNN (7.01.2017)
  • LPM MALINA I PIWONIA - ŻEL DO MYCIA CIAŁA (30.08.2016)
  • PIELĘGNUJĄCY KREM DO MYCIA LPM Z MASŁEM SHEA I AKACJĄ LPM(26.,8.2016)
  • EVREE MAX REPAIR - REGENERUJĄCE SERUM DO PAZNOKCI (29.05.2016)
  • BORN PRETTY STORE - naklejki wodne (9.04.2016)
  • SECHE - Fast Dry One Coat - lakiery szybkoschnące (11.12.2014) 
  • SALLY HANSEN - Instant Cuticle Remover - preparat do usuwania skórek (19.10.2014) 
  • CLAIRE'S lakiery - (27.08.2014)
  • Essence COLOUR&GO, lakiery - (13.08.2014) 
  • Lovely BALTIC SAND , lakiery -(19.07.2014)
  • ISANA zmywacz do paznokci bez acetonu z pompką - (4.07.2014)
  • Seche Vite Dry Fast Top Coat - (27.06.2014)
  • Mediwax - emulsja do rąk (MEDILAB) - (21.06.2014)
  • Żel do usuwania skórek 3 w 1 (Cztery Pory Roku) - (20.06.2014)

  • OLIWKA DO SKÓREK - VICTORIA VYNN - 5 OILS COMPLEX 
Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o produkcie, na punkcie którego dosłownie oszalałam. Ale po kolei... Jak wiecie jakiś czas temu nawiązałam współpracę z marką VICTORIA VYNN - jest to amerykańska marka produktów do stylizacji i pielęgnacji paznokci. 

W ramach wspomnianej współpracy otrzymałam paczkę zawierającą bazę i top z serii EASY REMOVAL (nazwa jak najbardziej adekwatna!), 4 lakiery hybrydowe ( prezentowałam Wam je TUTAJ, TUTAJ i TU), silikonową matę (niezwykle przydatne narzędzie) oraz opisywaną dzisiaj oliwkę do paznokci i skórek. Byłam pod wrażeniem tej ostatniej ze względu na pojemność buteleczki - do tej pory moj oliwki mieściły się w buteleczce około 8 ml, a ta butla ma pojemność aż 30 ml :)

zdjęcie z internetu

Pojemność to było pierwsze zaskoczenie...Na pewno się domyśliłyście, że nie omieszkałam użyć jej jak najszybciej...Poczekałam do wieczora (nie lubię używać produktów bez sensu, gdy wiem, że czeka mnie zmywanie i inne domowe obowiązki...) - zawsze oliwkuję skórki po wieczornym prysznicu. Przy pierwszej aplikacji kolejne pozytywne zaskoczenie - pipetka. Produkt aplikuje się niezywkle łatwo i higienicznie, wystarczy upuszczenie kropli i wmasowanie jej w podstawę paznokcia, a resztę w dłonie. Od samego początku można wyczuć , że oliwka jest niezwykle odżywcza. Nie wiem jak to wytłumaczyć...to po prostu czuć pod palcami...kremowa, nie wodnista konsystencja wspaniale się wmasowuje w skórę :) Kolejny pozytyw to zapach - obłędnie przyjemny ♥ Po pierwszej aplikacji mój mąż pytał czym tak ładnie pachnę, więc musicie mi uwierzyć, że pachnie ślicznie i zapach ten utrzymuje się naprawdę długo...


zdjęcie z internetu

Zapach i aplikacja są bardzo ważne, ale najważniejszy jest fakt, że moje skórki rano były jakby świeżo zrobione...Zero postrzępienia, idealne, błyszczące i gładkie...Zakochałam się ♥ Z czystym sumieniem mogę polecić tę olwikę każdej z Was. Działa cuda, pewnie za sprawą zawartych w niej olejków (w 96% pochodzenia naturalnego). Mamy tutaj kompozycję, w której skład wchodzi 5 olejów - olej macadamia, olej z nasion jojoba, olej arganowy, olej z awokado i olej ze słodkich migdałów. Po dokładny opis  właściwości poszczególnych składników sięgnijcie TUTAJ

moja buteleczka dziś
Oliwka Victoria Vynn wpadła w moje łapki we właściwym momencie - moje pazurki były w fatalnej kondycji - rozdwajały się, łamały, płytka była przesuszona (mimo stosowania innych preparatów). Nie mogłam sobie z tym poradzić...ale to już przeszłość :D Jak widzicie na zdjęciu powyżej zużyłam trochę ponad połowę opakowania (ponad 2 miesiące stosowania). Te z Was, które obserwują mego bloga wiedzą, że znowu mogę mieć długaśne i mocne paznokcie - ja jestem przekonana, że stało się to dzięki tej oliwce. Stosuję ją 2 razy dziennie - na noc, po kąpieli i rano tuż przed wyjściem do pracy. Skórki są idealne.


Podsumowując moje wywody, chcę powiedzieć, że znalazłam swój ideał. Polecam Wam go z czystym sumieniem. Kosztuje około 28 zł, nie jest to wygórowana cena biorąc pod uwagę wszystkie zalety ♥ Ta oliwka zregenerowała moje paznokcie - są gładkie i nawilżone (podobnie skórki), rosną jak szalone, są mocne i grube. Według mnie absolutny MUST HAVE - ja sobie nie wyobrażam funkcjonowania bez niej :)
  • LPM MALINA I PIWONIA - ŻEL DO MYCIA CIAŁA
Dzisiaj kolejna recenzja w ramach #ambasadorkaLPM - tytuł ambasadorki zobowiązuje do pewnych działań...a że dzisiaj skupię się na moim ulubionym żelu pod prysznic, będzie mi o tyle łatwiej :) Ten wpis to klika słów o żelu pod prysznic, którego używam od dawna i zawsze do niego wracam nie mogąc się rozstać z hipnotyzująco-słodkim zapachem, który kojarzy mi się z wakacjami u babci. Maliny w lasku nieopodal: dojrzałe, dzikie, pachnące jak nie wiem co...i piwonie w ogródku przy domu. Ach co to były za czasy...aż się łezka w oku kręci z tęsknoty za tą beztroską, wolnym czasem i pięknymi okolicznościami przyrody (moja babcia mieszkała wtedy na Suwalszczyźnie...najpiękniejszej krainie w Polsce)...rozklejam się...!!!

obrazek z portalu LPM
Lubię ten żel - ładne opakowanie, wydajny. Pieni się doskonale, świetnie myje, że nie wspomnę o zapachu - uwielbiam go!!! Spłukuje się równie dobrze, pozostawiając skórę nawilżoną, czyściutką i pachnącą :P Istotnym dla mnie ostatnio faktem są składniki kosmetyków, których używam. Dojrzałam do kierowania się w stronę naturalnych kosmetyków, albo przynajmniej jak najbardziej do nich zbliżonych. LPM zapewnia nam właśnie naturalne pochodzenie składników, za co ich cenię. Lubię, używam od dawna i na pewno nieprędko z niego zrezygnuję...jednym słowem : polecam z czystym sumieniem :)

  • KREM DO MYCIA Z MASŁEM SHEA I AKACJĄ (LPM)
Dzisiaj troszkę nietypowo, ale jako #ambasadorkaLPM czuję się zobowiązana do napisania kilku słów na temat testowanych przeze mnie produktów. Dzisiaj postanowiłam skrobnąć krótką notatkę na temat produktu, który właśnie testuję - kremu do mycia ciała. Jest to dla mnie absolutna nowość, gdyż do tej pory używałam jedynie żeli pod prysznic (chociaż też tej marki - uwielbiam ♥). Jestem już po kilku ładnych kąpielach i uznałam, że mam prawo powiedzieć co myślę na temat tego kosmetyku...

zdjęcie z portalu LPM
Według producenta zadaniem kremu jest łagodna pielęgnacja poprzez nawilżenie. Marka Le Petit Marseillais postawiła na naturalne składniki takie jak: masło shea i akację. Masło shea jest źródłem witamin A, C i E, które odpowiadają za uzupełnienie bariery ochronnej naszej skóry. Składnik ten zapobiega również utracie wody z naskórka jednocześnie wpływając na jego regenerację i łagodząc podrażnienia. Działa też jak naturalny filtr UV! Drugim składnikiem opisywanego kremu jest akacja - źródło flawonoidów wpływających na poziom nawilżenia skóry i jej regenerację. Pełni też funkcję ochronną przed wolnymi rodnikami no i oczywiście pięknie pachnie :) Tyle od producenta...

Jeśli chodzi o moje odczucia, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że opis producenta mnie nie zawiódł. Krem (chciałam napisać mydełko...) tworzy delikatną, naprawdę kremową pianę w czasie mycia. Zapach jest subtelny i baaaaardzo przyjemny (jestem skłonna uwierzyć w jego relaksacyjne działanie...). Myje się nim bardzo przyjemnie, jest dość wydajny. Skóra jest NAPRAWDĘ gładka i nawilżona - ja jestem pod wrażeniem!!! Ach, no i mój mąż pytał czym tak ładnie pachnę...a to był zapach po kąpieli :) ♥

  • EVREE - MAX REPAIR regenerujące serum do paznokci
Przyszła pora na kolejną opinię o produktach okołopaznokciowych :) Dzisiaj chciałabym napisać słów kilka na temat specyfiku, który podbił blogosferę jakiś rok temu. Wszędzie było pełno opinii, recenzji i reklam - właśnie dlatego stwierdziłam, że muszę wypróbować to cudo i sama ocenić czy warte jest zachodu.

zdjęcie ze strony evree

Olejkowanie skórek to podstawa pielęgnacji paznokci (mam nadzieję, że o tym wiecie). Ja co i rusz sięgam po nowe produkty tego typu, dlatego chętnie sprawdziłam i EVREE MAX REPAIR. Od razu powiem, że nie używałam go na całe paznokcie, jedynie na skórki i w tej roli sprawdził się rewelacyjnie. Myślę, że fakt zużycia 3 opakowań i zaopatrzenie się w kolejne o czymś świadczy :)

Serum dedykowane jest słabym i zniszczonym paznokciom i jest koncentratem kilku  aktywnych składników. Są to: - olejek oliwkowy;- olejek winogronowy;- olejek makadamia;- olejek ostropestowy;- olejek avocado;- olejek abisyński;- olejek arganowy;- olejek jojoba;

Całość ma działanie pielęgnacyjne i regeneracyjne. Wygładza i nawilża skórki wokół paznokcia, wzmacnia i regeneruje paznokcie. Ogólnie rzecz ujmując serum ma formę klasycznej oliwki.  Nanosimy ją za pomocą pędzelka, którym zakończona jest 8-mililitrowa tubka.  Ja używałam jej codziennie wieczorem po kąpieli - smarowałam skórki, wcierałam je przez chwilkę i szłam spać. Niestety nie mogę potwierdzić tego, co obiecuje producent...nie wchłania się szybko :P Jak każda oliwka, tak i ta dość długo utrzymuje tłusty film wokół paznokci. Mi osobiście to w niczym nie przeszkadza,w końcu używam na noc :) Najważniejsze jest to że rano budzę się z idealnie nawilżonymi skórkami, paznokcie (a w zasadzie całe dłonie) wyglądają estetycznie i przede wszystkim zdrowo. Oliwka jest bardzo wydajna - spokojnie starcza na kilka miesięcy stosowania. Tubka jest wygodna, ALE ma jeden minus...rozłazi się w niej zgrzew (na końcu tubki), co powoduje bałagan...oliwka wycieka drugą stroną. Z trzech opakowań jakie miałam, w dwóch się rozlazły...ale jakoś sobie z tym radziłam (klej do ozdób załatwił sprawę...). 

ZALETY:
  1. Wydajne;
  2. Wygodna aplikacja;
  3. Przyjemny, bardzo delikatny zapach;
  4. Faktycznie odżywia skórki (przy regularnym stosowaniu nie ma mowy o strzępkach wiszących przy paznokciu);
  5. Wzmacnia paznokcie (są bardziej elastyczne, nie kruszą się);
WADY:
  1. Mogłoby być nieco tańsze (koszt: około 15 zł);
  2. Tubka czasem się rozłazi, oliwka wycieka "dupką";
  3. Wcale się szybko nie wchłania;
Podsumowując mój wywód (jestem trochę rozproszona, bo oglądam film jednym okiem) mogę śmiało powiedzieć, że serum regeneracyjne EVREE MAX REPAIR to bardzo fajny preparat dla tych, którzy lubią mieć zadbane skórki i paznokcie. Myślę, że coś takiego trzeba mieć w swoich zasobach - u mnie to jest absolutny MUST HAVE i póki co nie znalazłam lepszego preparatu....Jeśli coś się zmieni w tej materii, na pewno dam Wam znać :) -> znalazłam coś lepszego! Patrzcie wyżej! :P
  • BORN PRETTY STORE - naklejki wodne 
Hej, hej....dawno nie wrzucałam tutaj swoich opinii. Aż się sama zdziwiłam, że minęło już prawie 1,5 roku. Postaram się to trochę naprawić, bo przecież co i rusz testuję coś nowego - ozdoby, lakiery, preparaty i wszystko co z paznokciami i dłońmi związane :) Na pierwszy rzut po długiej przerwie chcę podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami na temat naklejek wodnych od BORN PRETTY STORE. Mam z nimi do czynienia od niemalże 2 lat, więc myślę że mam wyrobione zdanie na  ich temat :)

zdjęcie ze strony sklepu BPS
Pierwsze moje zetknięcie z tymi naklejkami wspominam nienajlepiej - użyłam ich do TEGO zdobienia. Musicie wiedzieć, że z naklejkami wodnymi w ogóle mam do czynienia od wielu, wielu lat...Były to jedne z moich pierwszych przygód ze zdobieniem paznokci - jakieś 10 lat temu. Znam tę metodę od podszewki i miałam styczność z różnymi produktami....
Jak już napisałam wcześniej, pierwsze spotkanie było rozczarowaniem - do tej pory naklejki były cieniutkie, łatwo przyklejały się do paznokcia, natomiast TE były grube i sztywne, nijak nie mogłam ich ułożyć - ślizgały się, nie przylegały i w ogóle do niczego. Po tej przygodzie zraziłam się do nich na niemalże rok. Po tym czasie pojawiły się w sklepie nowe naklejeczki (z serii, którą widzicie na zdjęciu wyżej). Długo im się opierałam mając w pamięci słabą z nimi współpracę...Niestety (tak mi się wtedy wydawało) Cynthia, z którą współpracuję niejako zmusiła mnie do ich  przetestowania...poprosiła mnie żebym wybrała sobie 5 wzorów do recenzji ...I BARDZO DOBRZE! Wzory przecudne, jakość zupełnie inna, no cud miód i orzeszki ♥ Od tamtej pory znowu uwielbiam wodne naklejki - zwłaszcza te z BPS. Mają wiele zalet i kilka wad, które już Wam wyliczam:

ZALETY:

  1. Duży wybór pięknych wzorów;
  2. Stosunkowo przystępna cena ($1 - $3);
  3. Wytrzymałe (nie rwą się przy byle dotknięciu);
  4. Łatwo je ułożyć na paznokciu - jeśli coś nie wyjdzie, spokojnie można naklejkę zdjąć, wyprostować i ponownie ułożyć na paznokciu...czasem to ważna sprawa :P
  5. Trwałe - nie wycierają się tak, jak było w przypadku wcześniejszych naklejek;
  6. Można je kupić również za punkty BPS (ja właśnie tak robię ☻)
WADY:
  1. Wzorów mogłoby być na arkuszu więcej;
  2. Długo trzeba czekać na zamówienie (niestety musi to chwilę potrwać...od 3 do nawet 10 tygodni);
Jak same widzicie w moim odczuciu jest zdecydowanie więcej zalet niż wad. Bardzo lubię pracę z tymi naklejkami i często goszczą na moich paznokciach, co zresztą można łatwo sprawdzić klikając TU, TU, TU , TU , TU, TU, TU albo TUTAJ i jeszcze TUTAJ :) A będzie tego znacznie więcej, to macie zapewnione na stówkę :P Jeśli kiedykolwiek zastanawiałyście się czy warto po nie sięgnąć, zapewniam Was, że ZDECYDOWANIE TAK!!! Jeśli macie chęć na zakupy to kliknijcie w link, który przeniesie Was bezpośrednio do działu nail art - water decals no i śmiało korzystajcie z mojego kodu rabatowego ELZB10 (10% zniżki).




  • SECHE Dry Fast One Coat - lakiery szybkoschnące
 Chwilowo nie mam nowego mani do pokazania, w zawiązku z czym zdecydowałam się napisać krótką recenzję (bardzo subiektywną - wszystkie odczucia są moimi własnymi) na temat lakierów znanej marki Seche. Zdecydowałam się na kupno tych lakierów (mam 5 sztuk) z powodu tego, iż używam ich utwardzacza, którym jestem absolutnie zachwycona. Pomyślałam sobie, że skoro mają taki udany produkt, to pewnie i lakiery będą podobnej jakości... Jak już wcześniej pisałam, jestem w posiadaniu 5 lakierów tej marki, z czego jeden jest półtransparentny (biały - COUTURE). Reszta to: SCORCHIN' HOT (soczyście czerwony), IRRESISTIBLE (taki buraczek), CORAL (klasycznie koralowy) i  PORCELAIN II (biały, którego używam najczęściej). Pierwszy z nich kupiłam na początku października, resztę chwilę później. Poniżej możecie zobaczyć 4 z nich, oprócz transparentnego :)
Producent obiecuje, że jest to doskonały produkt o soczystej gamie kolorów. W opisie znajdziemy też sugestię, że nie musimy czekać na wyschnięcie jednej warstwy aby móc nałożyć kolejną bo jest to zbędne. Lakier jest mocno napigmentowany, dzięki czemu kolor od razu staje się głęboki i intensywny. Całkowite wyschnięcie lakieru też ma nie zajmować wiele czasu. Z wieloma z tych punktów mogę się zgodzić , ale niestety nie ze wszystkimi, ale o tym poniżej...
Moja opinia:
Lakiery SECHE zamknięte są w szklanych, dość sporych buteleczkach o pojemności 14 ml (dość duże). Nakrętkę trzyma się bardzo dobrze w ręce, nie jest ani za duża ani za mała, nie wyślizguje się - jednym słowem jest dokładnie taka jak trzeba. I tu przechodzimy do pierwszego minusa a mianowicie pędzelka. No cóż....nie wiem jak oni to zrobili, może projektowali to mężczyźni, w każdym razie pędzelek jest stanowczo zbyt cienki i maluje się nim naprawdę bardzo niewygodnie (przynajmniej dla mnie). Za każdym razem muszę korygować paznokcie, bo nie udaje mi się idealnie pomalować paznokci - dzieje się tak tylko z tymi lakierami! Lakier faktycznie bardzo szybko schnie, natomiast na pewno nie jest tak dobrze kryjący jak to obiecuje producent. Moim zdaniem zdecydowanie potrzebne są dwie warstwy, żeby nie było prześwitów ani smug. Co istotne, no i działa na wielką korzyść tych lakierów to fakt, że trzymają się naprawde dobrze na paznokciach. U mnie tydzień to jest standard (oczywiście zawsze używam utwardzacza tej samej marki jako top). Lakier ten świetnie nadaje się też do stempelków - jest wystarczająco dobrze napigmentowany żeby dźwignąć to zadanie :) No i na koniec cena...Generalnie cena zależy od miejsca, w którym chcemy lakier kupić. ja kupuję zawsze w internetowym sklepie NOCANKA, w którym od dłuższego już czasu te lakiery można nabyć za jedyne 9,99 zł. Dla mnie jest to cena zachęcająca, zresztą w tym sklepie ogólnie ceny są bardzo dobre.
Podsumowanie:
Zalety: 
  1. Przystępna cena - tylko 9,99 zł na internecie;
  2. Bogata gama fajnych kolorków;
  3. Szybko schnie;
  4. Idealny do stempli;
  5. Trwały - trzyma się ok. tydzień na moich paznokciach;
Wady:
  1. Cienki pędzelek, bardzo niewygodny;
  2. Nie wystarczy jedna warstwa na całkowite krycie (wbrew temu co obiecuje producent);
Ogólnie rzecz ujmując lakiery dobre, z niefajnym pędzelkiem. Myślę, że właśnie tak można je podsumować. Jeśli Wam nie przeszkadza cieniutki, niewygodny pędzelek to lakiery tej właśnie marki są jak najbardziej godne polecenia. Ja pewnie będę do nich wracała w każdym razie (oprócz lakieru białego, nie lubię go i już - reszta jest ok).
  • Sally Hansen Instant Cuticle Remover - preparat do usuwania skórek
Dzisiejsza recenzja poświęcona będzie kolejnemu preparatowi przeznaczonemu do usuwania skórek. Jak możecie zobaczyć na samym dole tej strony, pierwszym specyfikiem do pielęgnacji skórek jakiego używałam był produkt marki CZTERY PORY ROKU. Nadal jestem zdania, że jest świetny i noszę go zawsze w torebce. Tym razem postanowiłam wypróbować czegoś innego, nie powiem, skusiła mnie pojemność i cena (mam na myśli cenę internetową):) 
Markę Sally Hansen chyba każdy zna i wie, że ich produkty są naprawdę bardzo przyzwoite. Tak też jest z tym produktem.
Według sprzedawców i producentów preparat ten zmiękcza i usuwa suche, stwardniałe skórki wokól paznokci w zaledwie 15 sekund. Ponadto zawiera ekstrakty z rumianku, aloesu i zielonej herbaty, dzięki którym nasze dłonie szybko staną się miękkie i zadbane.

Moja opinia:

Jak już wspominałam wcześniej skusiłam się na zakup tego specyfiku z powodu dobrej ceny (na ALLEGRO tylko około 14 zł) i dużej pojemności - 29,5 ml. Nie powiem, bo zaufanie do marki też zrobiło swoje. Z zaciekawieniem zaczęłam używać tego produktu i zrobiłam na wstępie błąd - nie przeczytalam instrukcji obsługi. Poprzedni preparat nie wymagał spłukiwania i mycia rąk, natomiast ten i owszem. Moje niespłukanie w odpowiednim momenciem skończyło się tym, że skórki, zwłaszcza te z boku pazurków zbrązowiały i wyglądały jak brudne...Nauczka zadziałała :) Ale do rzeczy. Buteleczka jest plastikowa i bardzo wygodna do trzymania. Sposób nakładania preparatu banalnie prosty, dzięki "dziubkowi" możemy nałożyć płyn dokładnie tam, gdzie powinien się znaleźć. Po nałożeniu, chwilkę czekamy i można zacząć usuwanie - ja odsuwam skórki a potem je "zbieram" normalnie paznokciem. Faktycznie już w trakcie wykonywania tych czynności widać, że preparat działa. Zajmuje to dosłownie chwilkę, po której wystarczy umyć ręce w ciepłej wodzie z mydłem i gotowe. Ja używam tego specyfiku około 3 razy w tygodniu, zawsze wieczorem, po kąpieli - po umyciu łapek dokładnie oliwkuję skórki. Muszę powiedzieć, że odkąd regularnie używam tego preparatu, moje skórki znacznie lepiej wyglądają (oliwka też ma na to wpływ). Już dawno nie wycinam skórek, ale to nie jest tak, że ich wcale nie ma. Są , bo być muszą, ale wystarczy je lekko odsunąć i wyglądają naprawdę dobrze, nie są wysuszone, nie są wystrzępione ani nie narastają na paznokcie - a to jest wieeelki plus!!! Właśnie takich efektów oczekwiałam - same zobaczcie na zdjęciach, tych starszych kiedy jeszcze wycinałam skórki i tych najnowszych...Różnica jest moim zdaniem ogromna.

Podsumowując:

  • ZALETY: 
  1. Dobra cena - na Allegro mniej niż 15 zł;
  2. Duża pojemność - prawie 30 ml;
  3. Wygodnia w użyciu plastikowa buteleczka - można ją ścisnąć i preparat bez problemu się nakłada;
  4. Wygodna końcówka, która umożliwia precyzyjne nałożenie płynu na skórki i nigdzie więcej;
  5. Nie rozlewa się, ma konsystencję takiego dość rzadkiego żelu;
  6. Działa bardzo szybko - czas wykonania manikiuru skraca się naprawdę bardzo;
  7. Skórki są nawilżone i wyglądają zdrowo;
  8. Regularne stosowanie sprawi, że już nie trzeba wycinać skórek;
  9. Bardzo wydajny - używam już  4 miesiące i nie zużyłam nawet połowy (góra 1/3);


  •  WADY:
  1. Trzeba dość szybko zmywać, żeby nie zbrązowiały skórki;
  2. Dość wysoka cena w sklepach - ale zawsze można robić zakupy przez internet :)
  3. Podobno przy nieuważnym stosowaniu trochę niszczy paznokcie (mi sie to nie zdarzyło) ;
Ogólnie rzecz ujmując jest to produkt, który mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto walczy z przesuszonymi, wystrzępionymi skórkami i ma dość ich wycinania, które nawiasem mówiąc jest najgorszą metodą walki z nimi. Pewnie wypróbuję jakieś inne preparaty, ale tylko i wyłącznie w ramach sprawdzenia czegoś nowego a nie z powodu niezadowolenia z preparatu Sally Hansen. P O L E C A M ! ! !
  • CLAIRE'S - lakiery do paznokci
Kolejnym produktem, o którym postanowiłam skrobnąć słówko są lakiery marki CLAIRE'S. Generalnie rzecz biorąc marka CLAIRE'S nie jest stricte firmą kosmetyczną , jest to raczej sieć sklepów, w których możemy zaopatrzyć się w biżuterię, różnego rodzaju akcesoria no i gdzieś tam z boku kosmetyki. Ewidentnie grupą docelową są raczej bardzo młode dziewczyny, ale te młode inaczej ( czyli 30+ tak jak ja) też sobie coś tam mogą znaleźć. Ja weszłam w poszukiwaniu kolczyków, a wyszłam z lakierami - moim pierwszym i ukochanym neonowym różem....Potem już tylko wracałam po kolejne :) Moja kolekcja lakierów tej firmy wygląda tak:
Same widzicie, że jest całkiem pokaźna - 13 sztuk...i to jakich! Kolory są niesamowite, poczynając od srebrnego i złotego (jestem nimi zachwycona) na brokatowych kończąc. Używałam ich mnóstwo razy, więc wierzcie mi, że moje opinie są naprawdę rzetelne, tym bardziej, że nikt mi za nie nie płaci :) Jedyne co może być dla niektórych niekoniecznie idealnym odnośnikiem, to trwałość moich manikiurów, utwardzacz oczywiście niesamowicie przedłuża trwałość każdego lakieru, ale moje paznokcie są jakieś wyjątkowe i zwykły lakier (zawsze używam utwardzacza!) potrafi się na nich trzymać nawet 9 dni - a codziennie zmywam, sprzątam itepe. Jeśli interesują Was manikiury, w których używałam lakierów Claire's są to: neonowe wariacje różowekwiatowo neonowofernetowe mozaikizachód słonka i łąkasorbetowe pasiaki, w neonowym garniturku i pożegnanie lata (klik i przeniesiesz się do konkretnych postów). Same widzicie, że sporo tego było.
Moja opinia:
Tak samo jak  było z większością rzeczy, które tu opisuję, tak i tym razem trafiłam na te lakiery zupełnie przypadkiem. Jak zresztą możecie zobaczyć wyżej, poszłam po kolczyki a kupiłam lakier. 
Lakiery Claire's zamknięte są w szklanych buteleczkach o pojemności 10 ml. Nakrętka jest szeroka - całkiem wygodna do trzymania. Pędzelek nie należy do najszerszych, ale maluje się nim zupełnie przyzwoicie. Konsystencja lakieru jest fajna, nie za gęsty, nie za rzadki - w sam raz :) Lakiery są też dobrze napigmentowane, już dwie warstwy w zupełności wystarczają do uzyskania pięknego kolorku na paznokciach. Schnie bardzo szybko, manicure nie zajmuje więc zbyt dużo czasu :) Jeśli chodzi o trwałość mogę ją ocenić na 5, a nawet 6 (jedno z ww. manikiurów trzymał się aż 9 dni!) - myślę jednak, że jest to zasługa utwardzacza, który ZAWSZE nakładam na paznokcie (bez niego na bank trzymałby się góra 3 dni). Chyba nadszedł czas na cenę...otóż...znowu nie trzeba wydawać majątku, żeby mieć w szufladzie fajny lakier :) Z tego co ja zauważyłam, ceny wahają się od 11,90 zł do 16,90 zł - jak dotąd nie widziałam żadnego, który kosztowałby więcej. Kolejną zaletą jest naprawdę piękna gama kolorów - mają też sporo brokatów, które pięknie urozmaicają nasze pazurki :) Jedyną wadą jest fakt, że chyba z upływem czasu gęstnieją...ale i na to są sposoby :)
Podsumowanie:
  • Zalety:   
  1. Szeroka gama kolorystyczna;
  2. Przystępna cena (11,90 zł - 16,90 zł);
  3. Wygodnie się nimi maluje;
  4. Dobrze kryją - wystarczą 2 warstwy;
  5. Szybko schną;
  6. Dość trwałe (o ile wrzucimy na wierzch jakiś porządny top);

  • Wady:

  1. Stosunkowo szybko gęstnieje (chociaż z drugiej strony swojego neonowego różu używam dość często, co też może być przyczyną);
  2. Niedostępne w drogeriach, musimy ich szukać w większych galeriach handlowych (w Białymstoku - GALERIA BIAŁA);

Jakoś tak się składa, że zawsze zachwalam opisywane tutaj produkty...Będzie też tak i tym razem :) Co tu dużo pisać...naprawdę baaaardzo lubię te lakiery, ba!!! ja kocham ich soczyste kolory i efekty jakie dają ich brokaciki :) Serdecznie polecam, bo moim zdaniem warto je mieć - super kolorki, fajna jakość i niewysoka cena to są ich główne zalety :) Ja obiecuję swoją kolekcję powiększyć - ale póki co poczekam na nowe...zobaczymy co będzie modne w nadchodzącym sezonie :) 
  
  • ESSENCE, Colour&Go - lakiery do paznokci
Moje lakiery firmy ESSENCE doczekały się pisemnej opinii :) Wypróbowałam je prawie wszystkie, więc z czystym sumieniem mogę napisać o nich cokolwiek. Długi czas byłam przekonana, że nie ma ich w Polsce - widziałam je tylko na instagramowych kontach dziewczyn, które obserwuję. Niestety nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyż z niewiadomych przyczyn wiodące światowe marki lakierów do paznokci wciąż nie są dostępne w sklepach w naszym kraju - trzeba ratować się ALLEGRO lub grzebać w internecie. Na szczęście okazało się, że opisywane ESSENCE COLOUR&GO jednak są dostępne - natrafiłam na nie w CENTRALU  (białostoczanki wiedzą co to za zjawisko) oraz w drogerii NATURA. Ku memu wielkiemu zdziwieniu okazało się, że ich cena jest naprawdę bardzo niska :D

To, co widzicie na zdjęciu powyżej to moja skromna kolekcja, którą na pewno powiększę w niedługim czasie (jak tylko wypróbuję wszystkie jakie mam). Już w zasadzie kolekcja jest większa, muszę uaktualnić zdjęcie :) Musicie wiedzieć, że wybór kolorów jest ogromny :)

Moja opinia:

Tak jak byłam "napalona" na te lakiery, tak ich cena mnie troszeczkę wystraszyła - była (w zasadzie jest) podejrzanie niska...a ja tanim lakierom nie do końca ufam. Okazało się, że chyba muszę zmienić nastawienie i w końcu wbić sobie do łepetyny, że "tanie" nie oznacza "złe" - w końcu to kolejny taki przypadek :)
Trochę mi zeszło zanim po raz pierwszy użyłam jednego z tych lakierów, ale w końcu nadszedł ten odpowiedni moment. Lakiery te są zamknięte w bardzo zgrabniutkiej buteleczce o pojemności 8 ml. Nakrętka jest w kolorze lakieru - dzięki temu trochę łatwiej go znaleźć w mojej wciąż rosnącej stercie lakierów do paznokci :D Ważne jest, że wspomnianą nakrętkę trzyma się wygodnie w trakcie malowania: nie jest ani za małą, ani zbyt duża - taka w sam raz. Pędzelek jest stosunkowo szeroki i płaski co ułatwia nam rozprowadzenie lakieru. Konsystencja jest dość rzadka, ale już dwie warstwy zapewniają całkowite krycie kolorem. Jeśli chodzi o schnięcie, to jest ono naprawdę szybkie - każdy lakier powinien schnąć w tym tempie :) Po wyschnięciu pięknie błyszczą...mają trochę "hybrydowe" wykończenie. Do tego wszystkiego gama odcieni jest naprawdę bogata, a cena naprawdę niska (tylko 6,99 zł !!!). Jeśli chodzi o trwałość, to ja jestem zadowolona. Paznokcie trzymają mi się około tygodnia (używam TOPA!), nie odpryskują a jedynie nieznacznie wycierają się na końcach. Jedynym mankamentem jaki zauważyłam to fakt, iż czasem mój top się od niego "odkleja" po jakimś czasie - ale nie za każdym razem, więc nie wiem co jest tego przyczyną. Manikiury, które zrobiłam tymi lakierami znajdziecie tutaj i tutaj.

Podsumowanie:
  • Zalety: 
  1. Niska cena - tylko 6,99 zł;
  2. Szeroki i płaski pędzelek ułatwiający malowanie;
  3. Szybko schnie;
  4. Dobrze kryje kolorem;
  5. Ma ładny połysk;
  6. Dość długo się utrzymuje na paznokciach; 
  7. Baaardzo duża gama kolorów; 
  • Wady:
  1. Nie zawsze dobrze współpracuje z TOPem;
  2. Nie jest dostępny w każdym sklepie - trzeba szukać drogerii NATURA lub innych sklepów prowadzących sprzedaż tych lakierów;
Ogólnie rzecz ujmując, jak zresztą same widzicie po przewadze zalet nad wadami tych lakierów, zdecydowanie warto zaopatrzyć się w lakiery firmy ESSENCE. Jak już pisałam, ja zdecydowana jestem na powiększenie swojej kolekcji lakierów tej firmy. ZDECYDOWANIE POLECAM!!!

  • LOVELY Baltic Sand - piaskowe lakiery do paznokci
Dzisiejszą recenzję poświęcę lakierom marki LOVELY seria Baltic Sand. Zacznę od tego, że jak zwykle kupiłam sobie kilka buteleczek (dokładnie 3) w promocji, jaka była jakiś czas temu w Rossmannie. Trochę to irracjonalne, bo bez promocji są to lakiery bardzo niedrogie, ale generalnie nie ufam nieznanym mi markom, których cena jest bardzo niska i podchodzę do nich jak pies do jeża....tym razem też tak było, ale doszłam do wniosku, że jeśli 3 buteleczki  lakieru będą mnie kosztowały ok 10 zł, to nawet jak będą to lakiery beznadziejne to nie będzie szkoda ich wyrzucić...
Przybierałam się do nich dość długo, nie mając specjalnego pomysłu na użycie, aż w ubiegłym tygodniu dojrzałam do ich przetestowania. Zrobiłam sobie manicure (jest tutaj), w którym wykorzystałam dwa kolory z tej serii ( czerwonego - nr 5 i granatowego nr 6), sami zobaczcie jakich :)

Moja opinia:

Jak widać nawet na zdjęciu powyżej, oba lakiery (i każdy inny z tej serii) pięknie skrzą brokatowymi drobinkami. Jak już pisałam podeszłam do niech dość nieufnie....i bardzo się zdziwiłam. Ale od początku... 

Lakier ma bardzo zgrabną buteleczkę o pojemności 8 ml, szeroka nakrętka jest bardzo wygodna podczas malowania, podobnie jak idealnie wyprofilowany, dość szeroki pędzelek, którym bardzo łatwo nakłada się lakier. Sam lakier jest stosunkowo rzadki, w związku z czym nie ma problemu z precyzyjnym nałożeniem go na paznokcie. Schnie bardzo szybko i po wyschnięciu tworzy piękną strukturę piasku. W zasadzie już po pierwszej warstwie mamy efekt pełnego krycia paznokcia, ale ja lubię konkrety i zawsze nakładam przynajmniej dwie warstwy lakieru. Lakier rozprowadza się idealnie, nie ma smug, nie ma grudek - wszystko jest jak być powinno. Efekt też jest naprawdę świetny - lakier ma strukturkę drobniutkiego piasku, po wyschnięciu robi się matowy i tylko brokatowe drobinki pięknie skrzą się w słońcu. Ja użyłam go wykorzystując "szczelinki" (informacje o nich znajdziesz tutaj - gdzieś w połowie strony) i na początku obawiałam się, że lakier ze strukturą nie będzie się do tego nadawał, ale okazało się, że nadaje się i to bardzo! :) I chyba najważniesze ze wszystkiego....manicure z użyciem tych lakierów zmyłam po tygodniu - jak wyglądały moje paznokcie po tym czasie widać na zdjęciu poniżej (to trochę niewyraźne zdjęcie zrobiłam telefonem po oderwaniu ćwieków , przed samym zmywaniem) - lekko powycierane końcówki paznokcia, moim zdaniem całe nic :)

 Podsumowanie:
  • Zalety:
  1. Bardzo niska cena - niecałe 9 zł w drogeriach Rossmann;
  2. Zgrabna buteleczka;
  3. Szeroki i bardzo wygodny pędzelek;
  4. Dobra konsystencja lakieru, który się idealnie rozprowadza;
  5. Nie robi smug, nie tworzą się żadne grudki;
  6. Bardzo dobrze kryje już po pierwszej warstwie (jednak po 2 efekt jest fajniejszy);
  7. Szybko wysycha;
  8. Bardzo trwały, mimo tego, że nie maluje się go ŻADNYM topem (można go ewentualnie uzupełniać - strukturka niweluje jakiekolwiek różnice - ja trzymałam bez korekt, żeby Wam pokazać jak to wygląda) ;
  9. Jak na brokatowy lakier bardzo dobrze się zmywa, nie trzeba się męczyć i kombinować;
  10. Nie przebarwia paznokci;
  11. Dostęny w każdym Rossmannie;
  • Wady:
  1. W zasadzie jedyną wadą jaką mogłabym znaleźć jest dość uboga gama kolorystyczna....
Jak same widzicie, czasem warto skusić się na coś niedrogiego, bo nie zawsze to co tanie jest złe. W rzypadku lakierów z serii BALTIC SAND jakość zdecydowanie przerasta cenę i to kilkukrotnie. Moim zdaniem dają ładniejszy efekt piasku niż np. - Sally Hansen Sugar Coat .
Zdecydowanie polecam!!!

  •  ISANA zmywacz do paznokci bez acetonu z pompką
zdjęcie z internetu
Dzisiejsza opinia dotyczy zmywacza do paznokci, który możecie zobaczyć na zdjęciu obok. Postanowiłam o nim napisać, bo doszłam do wniosku, że jest świetną alternatywą zmywaczy, których używałam do tej pory. Trafiłam na niego w drogerii Rossmann - musiał być nowością, bo od razu mi się rzucił w oczy, a że zmywacz do paznokci był na liście zakupów, to postanowiłam go wypróbować...

Co mówi producent: Zmywacz do paznokci ISANA Professional usuwa lakier pewnie i szybko. Innowacyjny dozownik umożliwia wygodne i oszczędne stosowanie bez rozlewania czy rozprysków. Wyjątkowa receptura z biotyną i olejem z pestek moreli to idealne rozwiązanie dla łamliwych paznokci. Przeznaczony również do paznokci sztucznych. Sposób użycia: Wacikiem całkowicie pokryć dozownik i powoli go docisnąć - wacik zostanie automatycznie zwilżony zmywaczem. Po zastosowaniu oczyścić dozownik z ewentualnych pozostałości produktu.

Moja opinia:

Tak jak pisałam wyżej kupiłam go w drogerii Rossmann przypadkiem, skusiła mnie pompka, pojemność (175 ml) i cena (4,99 zł). Doszłam do wniosku, że może wspomniana pompka uchroni mnie przed notorycznym rozlewaniem zmywacza do paznokci...no i w dodatku bez acetonu, który jak wszyscy wiemy naszym paznokciom nie służy.


Zalety:
  1. Cena - niecałe 5 zł;
  2. Pojemność - 175 ml, czyli większa niż przeciętnego zmywacza;
  3. Pompka - faktycznie duuużo wygodniej się używa tego typu rozwiązania;
  4. Przyjemny zapach - tak, tak ... jest to możliwe, jak na zmywacz pachnie naprawdę fajnie...to chyba ten olejek z pestek moreli...tak myślę :) ; 
  5. Dobrze zmywa lakiery (nawet czerwone);
  6. Jest bez acetonu;
  7. Zawiera biotynę i olejek z pestek moreli - zapewne dlatego właśnie nie wysusza paznokci;
Wady:
  1. Jest to zmywacz z edycji limitowanej niestety.... :(
  2. Nie jestem pewna, czy mogę go zapakować do walizki - mam wrażenie , że cieknie;
  3. Czasem potrzebuję nalać sobie trochę zmywacza do innego naczynka (w celu czyszczenia pędzelka lub sondy w czasie malowania paznokci) a z tego pojemnika raczej się nie da;
  4. Producent pisze, że dzięki pompce unikamy rozprysków - ja potrafię tak nacisnąć, żeby rozprysk się zrobił :D ale być może to tylko moje specyficzne zdolności do rozchlapywania wszystkiego :)
Jak same widzicie, zalety stanowczo górują nad wadami, zatem wynik jest prosty - WARTO KUPIĆ :) Ja jestem bardzo zadowolona i jeśli jeszcze go spotkam w sklepie, na bank  zaopatrzę się w kolejną buteleczkę
  • Seche Vite Dry Fast Top Coat 
Dzisiejsza recenzja dotyczy preparatu, bez którego nie wyobrażam sobie żadnego manikiuru w moim wykonaniu. Używałam naprawdę wielu utwardzaczy i przyspieszaczy ale ten, pobił wszystko na głowę....oto i on...SECHE VITE DRY FAST TOP COAT.

Zdjęcie z internetu
Co mówi producent: To szybkoschnący lakier ochronny o specjalnie opracowanej formule, która przenika przez wszystkie warstwy manikiuru i błyskawicznie je wysusza, tworząc wytrzymałą warstwę ochronną o wysokim połysku. Nie zółknie. Seche Vite sprawia, że manikiur jest trwały, odporny na ścieranie i odpryskiwanie. Pomalowane nim paznokcie zachwycają lustrzanym połyskiem.
Sposób użycia: zawsze aplikuj Seche Vite na jeszcze wilgotny lakier kolorowy. Na końcu pędzelka uformuj dość dużą kroplę preparatu, a następnie rozprowadź ją równomiernie na paznokciu, pamiętając o pomalowaniu końcówek. Staraj się nie dotykać pędzelkiem lakieru kolorowego, ponieważ mogą w ten sposób powstać prześwity. Seche Vite wysycha w kilka minut. Nie stosuj Seche Vite na suchy lakier kolorowy, ani w celu odświeżenia manikiuru. 

Moja opinia:


Nabyłam ten preparat w hurtowni kosmetycznej jakiś czas temu...po prostu poszłam i poprosiłam o jakiś dobry utwardzacz lakieru. Pani (która na początku nie chciała mi nic sprzedać bo jestem detalistką) powiedziała, że według niej Seche Vite Dry Fast Top Coat to najlepszy preparat tego typu. Całkowicie się z tym zgadzam. Wcześniej używałam utwardzaczy różnych firm (Sally Hansen, Orly i inne) i żaden nie dorównał Seche Vite.
  •  Zalety:
  1. Bardzo szybko wysycha;
  2. Idealnie utwardza paznokcie w krótkim czasie - malując wieczorem nie trzeba się obawiać, że poodbijają nam się wzorki z pościeli czy włosy;
  3. Nadaje paznokciom cudowny połysk (można pomylić z hybrydami!);
  4. Przedłuża trwałość manikiuru nawet do 8-9 dni (zależy to od lakieru kolorowego i płytki paznokcia - u niektórych lakiery po prostu na paznokciu się nie trzymają);
  5. Lakier nie żółknie i nie blaknie; 
  6. Wydajny (pojemność 14 ml);
  • Wady:
  1. Nie jest dostępny w zwykłych drogeriach - trzeba kupować na ALLEGRO lub w sklepach internetowych (nie polecam hurtowni kosmetycznych - tam będzie drożej);
  2. Ma intensywny, nieprzyjemny zapach (jednak da się wytrzymać);
  3. Nie chce współpracować z niektórymi lakierami - po kilku dniach schodzi sobie z nich płatami (mam na myśli lakiery ESSIE) - ale to też da się znieść, nie jest to zbyt uciążliwe;
  4. Czasem "ściąga" lakier, nie wiem od czego to zależy, ale może właśnie dlatego producent każe nam pamiętać o pomalowaniu końcówek;
Moja buteleczka :)
Pomimo powyższych wad jestem zdania, że jest to absolutny MUST HAVE dla każdej z nas, o ile lubimy cieszyć się pięknie lśniącym i trwałym manikiurem. Wady, które wymieniłam są naprawdę do zniesienia, tym bardziej, że nie wszystkie występują za każdym razem.
Szczerze polecam ten produkt!



  • Mediwax - emulsja do rąk (MEDILAB)
Kolejną moją recenzję postanowiłam poświęcić emulsji do rąk, której używam. Podejrzewam, że niewiele osób w ogóle o niej cokolwiek słyszało....Natrafiłam na nią 2 lata temu zupełnym przypadkiem robiąc zamówienie online w aptece Dbam o Zdrowie (www.doz.pl) kupując jakieś witaminy postanowiłam poszukać kremu do rąk. Była zima, a wiadomo ,że wtedy ręce wymagają szczególnej ochrony... no a poza tym właśnie urodził mi się synek - przy dziecku ręce myje się bardzo często, a przy tak twardej wodzie jaką mamy krem do rąk jest absolutnie niezbędny po każdym myciu. Szukałam kremu o jak największej pojemności i z odpowiednimi wskazaniami kiedy w propozycjach pojawił mi się MEDIWAX. Przyznam szczerze, że już sam wygląd mnie zachęcił - dozownik z pompką to jest to, czego osoba stosująca krem w domu potrzebuje. Myjesz ręce, wycierasz w ręczniczek i nie musisz się bawić w odkręcanie i wyciskanie czegokolwiek. Kolejną rzeczą która mnie zachęciła była pojemność: aż 360 ml !!! no i cena....ta była chyba najbardziej kusząca :D całe 20,29 zł. Pomyślałam sobie, że jaki by ten krem nie był to za taką cenę na bank warto spróbować. W dodatku opis produktu też obiecywał wiele...
zdjęcie ze strony www.doz.pl
Co mówi producent: Mediwax jest to emulsja do pielęgnacji wrażliwej, suchej i zniszczonej skóry rąk. Emulsja zalecana jest dla personelu medycznego i osób, które z przyczyn zawodowych muszą często myć i dezynfekować ręce lub mają częsty kontakt ze środkami czystości. Emulsja zawiera kwas hialuronowy, kolagen, elastynę, wosk pszczeli i kompleks witamin C, E, F oraz neutralne olejki nawilżające, pielęgnujące i wygładzające skórę pochodzące z orzecha kokosowego, pestek moreli, cytryny. Emulsja łatwo rozprowadza się po skórze, szybko się wchłania i regeneruje zniszczoną skórę. 
Sposób użycia: Niewielką ilość emulsji wmasować w skórę dłoni. Nakładać po zakończeniu dnia  pracy i przed każdą dłuższą przerwą w czynnościach higienicznych i medycznych.

Moja opinia: 
Uwielbiam ten krem. Jak pisałam na początku tej notki, natknęłam się na niego przypadkiem 2 lata temu i od 2 lat nie stosuję innego kremu do rąk (w torebce mam oczywiście jakiś krem w tubce - o nim pewnie też napiszę słówko lub dwa).

Emulsja ta ma wiele pozytywów :
  1. pojemność - 360 ml ;
  2. dozownik - bardzo wygodna pompka
  3. cena - niespełna 21 zł ;
  4. zapach - przyjemny i bardzo delikatny (bardzo go lubię!);
  5. ręce po nim są mięciutkie i nawilżone; 
  6. dostępne bez problemu na stronie www.doz.pl  (darmowa dostawa do wybranej apteki);
  7. może dla niektórych nie jest to ważna sprawa, ale producentem jest firma białostocka - czyli przy okazji zakupu wspieram lokalny rynek :) 
Niestety znalazłam też jedną wadę: pod koniec stosowania, kiedy zostaje mniej więcej 1/5 może 1/6 pojemniczka, pompka nie daje rady :( no nie chce dawkować kremu i rób co chcesz. Trzeba sobie radzić inaczej, czasem wystarczy inaczej ustawić rurkę w środku, ale i tak w końcu pojawia się problem.

Mimo tej jednej, dość niewygodnej, wady szczerze polecam tę emulsję, uważam, że warto mieć ją w łazience, lub gdzieś w biurku w pracy. Udało mi się namówić sąsiadkę i siostrę do stosowania tej emulsji i wiem, że przy niej pozostały. Więc jeśli ktoś chciałby naprawdę dobry, wydajny krem w przyzwoitej cenie to MEDIWAX będzie dobrym wyborem.


  • Ekspresowy żel do usuwania skórek 3 w 1 (Cztery Pory Roku)
Na Ekspresowy żel do usuwania skórek 3w1 Czterech pór roku natknęłam się niedawno w Rossmannie i w związku z tym, że miał bardzo przystępną cenę - 10 zł bez groszy, postanowiłam spróbować, a może akurat...Nienawidzę robić skórek, nigdy nic na nie nie działało, kończyło się tym, że wycinałam je radełkiem - a wiem ,że nie jest to najlepsze rozwiązanie... :)
 zdjęcie ze strony: www.cpr.com.pl

  • Co obiecuje producent:

Według producenta:"żel szybko i skutecznie usuwa suche i stwardniałe skórki wokół paznokci, zapobiegając ich ponownemu narastaniu na płytkę paznokciową. Jego innowacyjna formuła została wzbogacona o glicerynę i aloes, dzięki czemu doskonale nawilża, zmiękcza i łagodzi podrażnienia. Aplikator zakończony pędzelkiem ułatwia precyzyjne nakładanie preparatu oraz umożliwia delikatny masaż paznokcia oraz skórek, co przyspiesza wnikanie składników aktywnych zawartych w żelu."
  • Sposób użycia: Żel nanieść na skórki wokół paznokci. po 60 sekundach należy delikatnie odsunąć skórki patyczkiem. Następnie dokładnie spłukać ciepłą wodą z mydłem. Unikać kontaktu z oczami i błonami śluzowymi. Nie stosować częściej niż 2 razy w tygodniu. Zawiera alkalia (...)
Moja opinia:

Myślę, że najlepiej moje zdanie o tym produkcie wyrazi fakt, że po zakończeniu pierwszego opakowania od razu kupiłam sobie kolejne. Ten żel jest R E W E L A C Y J N Y. W zasadzie wszystko co obiecuje producent jest prawdą. 

Nie będę opisywała samego długopisu ani jego wykonania bo liczy się sam produkt - tak przynajmniej mi się wydaje...Jak wygląda sam długopisik prezentuję poniżej:


Aplikacja preparatu jest banalnie prosta, żel jest w długopisie i nakłada się go bezpośrednio na skórki za pomocą pędzelka, którym jest zakończony. Ważne jest, że same możemy decydować o ilości nakładanego żelu, nic nam się nie wylewa na potęgę - koniec długopisu  jest pokrętłem, które dawkuje preprat. Rzeczywiście, skórki wyglądają o niebo lepiej już po 60 sekundach, dokładnie tak, jak obiecuje napis na opakowaniu. Podejrzewam, że fakt iż preparat zawiera 10% gliceryny i 3% aloe vera też ma zbawienny wpływ na moje okropne (kiedyś) skórki. 

Używam tego żelu zgodnie z zaleceniami 2 razy w tygodniu i ostatnio baaardzo się zdziwiłam, że już nie musiałam wycinać skórek, w zasadzie nie było nawet czego wycinać!!!!! Serio, wystarczyło je tylko delikatnie odsunąć i wszystko wyglądało tak jak powinno.

Jedynymi wadami jakie znalazłam jest to, że nie jest zbyt wydajny ( z drugiej strony widać, że opakowanie nie jest ogromne, więc można się tego spodziewać...) no i druga wada : nie mamy kontroli nad tym, ile żelu nam jeszcze zostało. Koniec przychodzi z zaskoczenia - chcesz użyć, pokręcasz końcówką i.....nic :)

W każdym razie jest to absolutny  MUST HAVE :) 


3 komentarze:

  1. No to chyba Bede musiala go kupic jak go tak chwalisz Eliza, od wiekow mam problem ze skorkami .dzieki za opis

    OdpowiedzUsuń
  2. Używam Seche Vite i nie jestem nim tak zachwycona jak większość lakieromaniaczek. Chyba trafiłam na podróbkę albo dziwną serię, bo po 2-3 dniach zaczyna mi się wszystko odbijać na paznokciach. Tak jakby z każdym dniem paznokcie traciły utwardzenie. Za to kocham jego zapach :D Co do zmywaczy z pompką to już dawno z nich zrezygnowałam, gdyż wszystko było pochlapane, włącznie z laptopem, na którym zostały brzydkie plamy i stał się cętkowany :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałaś trafić na jakiś bubel. Ja używam od ładnych paru lat i nie wyobrażam sobie malowania paznokci bez SECHE. Co do zmywaczy z pompką to są dobre w konkretnych sytuacjach. Tylko trzeba dobrze trafić z opakowaniem ;-)

      Usuń